MODUŁ II:

Stresory jelitowe - to niszczy Twoje jelita


shadow-ornament

Fundament Zdrowych Jelit

Wyobraź sobie, że próbujesz zagoić ranę, codziennie ją rozdrapując. Tak właśnie wygląda proces "naprawiania" układu pokarmowego, gdy skupiasz się wyłącznie na probiotykach i dietach, ignorując to, co nieustannie go niszczy.

Ten kurs opiera się na jednej, niewygodnej, ale absolutnie kluczowej prawdzie: nie wyleczysz swoich jelit, dopóki nie przestaniesz dostarczać im stresorów.

Nieważne, jak drogie suplementy przyjmujesz – jeśli Twój organizm wciąż walczy z przewlekłym stresem emocjonalnym, prozapalnym jedzeniem, brakiem snu czy toksynami, stan zapalny nie zniknie.

shadow-ornament

Lekcje:

Lekcja 1: To niszczy Twoje jelita. Część 1. +

 

Notatki / transkrypcja:

 
Bardzo ważne dla regeneracji jelit jest dostarczenie substancji, które taką regenerację ułatwią, natomiast to, co jest ważniejsze, to to, co przestaniesz w siebie wrzucać, żeby nie dolewać oliwy do ognia. Nawet najlepsze suplementy i zioła nie zregenerują
Twoich jelit, jeśli będą dostarczane te substancje, które sobie teraz omówimy i przed samym sobą musisz szczerze odpowiedzieć "ile z tych rzeczy dotyczy Twojego życia". Pomyśl trochę nad tym i koniecznie wyeliminuj to z życia, jeśli chcesz, żeby Twoje jelita miały szansę na wyzdrowienie. Do każdego z tych stresorów przygotowałem też ziołowe koła ratunkowe.


1. Papierosy

Papierosy kojarzą się głównie z niszczeniem płuc ale nic bardziej mylnego, substancje z dymu papierosowego zaburzają pracę wielu hormonów w tym hormonów tarczycy, której prawidłowa praca jest ściśle powiązana z jelitami, ale też to co trzeba wiedzieć, to że palenie papierosów wyłącza produkcję kwasu solnego w żołądku i doprowadza do niedokwaśności żołądka o czym zaraz powiem więcej. A jeszcze żeby dolać oliwy do ognia, to dopowiem, że w badaniach potwierdzono bezpośredni wpływ papierosów na uszkodzenie mikrobioty jelitowej, więc jeśli palisz papierosy albo e-papierosy których szkodliwość też potwierdzono, to nie masz co liczyć na zdrowe jelita.


Nawiązując do metafory ogrodu - jeśli Twoje jelita to wewnętrzny ogród, to palenie papierosów przypomina regularne spryskiwanie go toksycznymi pestycydami, połączone z odcinaniem dopływu wody. Efekty w ogrodzie można szybko zauważyć, a my jelita mamy ukryte w środku, więc efekty będą widoczne w innych miejscach jak już długo jelita będą podtruwane.


Nikotyna zawarta w papierosach działa zwiotczająco na mięśnie gładkie. Problem w tym, że rozluźnia również dolny zwieracz przełyku – czyli ten "zawór", który oddziela przełyk od żołądka. Gdy ten zawór jest niedomknięty, kwas żołądkowy z łatwością cofa się do góry. Dlatego tak wiele palących osób zmaga się z potężną zgagą, refluksem i ciągłym uczuciem "kuli" w gardle.


Twój żołądek i jelita są wyścielone specjalnym śluzem, który chroni je przed samostrawieniem i podrażnieniami. Palenie drastycznie zmniejsza produkcję tego ochronnego śluzu, a jednocześnie może zwiększać wydzielanie kwasu na pusty żołądek. To idealny przepis na stany zapalne błony śluzowej oraz wrzody żołądka i dwunastnicy.


Nasze dobre bakterie jelitowe, zachowują się jak piękne kwiaty w ogrodzie. Dym tytoniowy wprowadza do krwiobiegu tysiące toksycznych substancji chemicznych. Zmieniają one pH w jelitach i działają zabójczo na dobroczynne szczepy (jak Bifidobacterium). W tym samym czasie, w tym toksycznym środowisku doskonale zaczynają czuć się patogeny i grzyby. Dochodzi do głębokiej dysbiozy, która objawia się wzdęciami, gazami i spadkiem odporności (bo aż 70% naszej odporności zamieszkuje w jelitach).
Nikotyna obkurcza naczynia krwionośne. Oznacza to, że do Twoich jelit dociera znacznie mniej krwi, a co za tym idzie – mniej tlenu i substancji odżywczych. Nawet jeśli jesz najzdrowsze posiłki, Twoje niedokrwione jelita nie są w stanie efektywnie wchłaniać witamin i minerałów. Dodatkowo, niedokrwiona śluzówka jelit traci zdolność do regeneracji. Jeśli powstanie w niej mikrouszkodzenie (tzw. "cieknące jelito"), organizm palacza goi je znacznie wolniej.
W medycynie jest to absolutnie potwierdzony fakt: palenie papierosów jest jednym z najsilniejszych czynników ryzyka rozwoju i zaostrzeń chorób zapalnych jelit, szczególnie choroby Leśniowskiego-Crohna. U palaczy choroba ta przebiega znacznie agresywniej i jest oporna na leczenie.

Jako zielarz muszę być z Tobą szczery: nawet najpotężniejsze zioła śluzowe (jak korzeń lukrecji czy prawoślaz) i najlepsze zioła przeciwzapalne (jak rumianek czy nagietek) będą miały ogromny problem, by uzdrowić śluzówkę, jeśli każdego dnia będzie ona na nowo drażniona i niedotleniona przez dym tytoniowy. Zioła mogą złagodzić objawy, ale nie zastąpią usunięcia przyczyny problemu.
 
W procesie rzucania palenia papierosów warto sięgnąć po takie zioła jak: prawoślaz na szybszą regenerację błon śluzowych oraz po zioła które przyspieszą detoksykację nie tylko wątroby ale praktycznie całego organizmu i będzie to połączenie ekstraktu z karczocha i ostropestu plamistego i takie właśnie połączenie gdzie jest cynaryna z karczocha i sylimaryna z ostropestu powoduje super efekty pod warunkiem, że są regularnie stosowane bo ich skuteczność działania jest najwyższa gdy się nimi nasycimy. Innym ziołem wartym rozważenia jest korzeń łopianu: W tradycyjnym ziołolecznictwie nazywamy go "czyścicielem krwi". Łopian wspiera nerki i układ limfatyczny w pozbywaniu się produktów przemiany materii z przestrzeni międzykomórkowych. Przy okazji Kwiat nagietka lekarskiego: Nagietek ma wspaniałe właściwości przeciwzapalne i regenerujące. Goi mikrouszkodzenia w ścianach jelit (pomaga uszczelnić tzw. "cieknące jelito") i działa jak kojący balsam na cały układ pokarmowy.
 

2. Niedokwaśność żołądka

Zdrowie jelit nie zaczyna się w jelitach ale dużo wcześniej, jeszcze na etapie żołądka. Jeśli masz niedokwaszony żołądek, to Twoje jelita będą miały bardzo pod górkę. Źle strawiony pokarm na poziomie żołądka będzie  stresorem dla jelit, po pierwsze będziemy potrzebować więcej energii do jego trawienia, po drugie niestrawiony pokarm w ciepłych jelitach szybciej gnije i jest świetną pożywką dla patogennych bakterii i pasożytów, które oprócz tego że będą nam podżerać witaminy i minerały z których miał skorzystać nasz organizm, to jeszcze będą w procesie trawienia tego jedzenia produkować toksyny, no bo jak coś zjedzą to muszą też coś wydalić i zrobią to w naszych jelitach, które dodatkowo będą się zatruwać i doprowadzać do zwiększenia stanu zapalnego, którego efektem będzie pogłębiająca się choroba.
Większość osób, które zgłaszają się do mnie z uciążliwymi wzdęciami, diagnozą IBS czy zgagą, uważa, że ma w żołądku za dużo kwasu. Biorą garściami leki zobojętniające, po czym problemy z jelitami tylko się nasilają. Tymczasem prawda jest często zupełnie odwrotna. Niedokwaszony żołądek to prawdziwa katastrofa dla całego układu pokarmowego.
Wracając do naszych obrazowych porównań: żołądek to główny strażnik i sterylizator, który stoi na straży Twojego wewnętrznego ogrodu (czyli jelit). Jeśli ten strażnik zacznie zasypiać na warcie, w jelitach zaczyna panować chaos.

Oto jak dokładnie brak odpowiedniej ilości kwasu solnego w żołądku niszczy Twoje jelita:
Fermentacja i gnicie (Efekt "balona" w brzuchu)
Żołądek ma za zadanie rozdrobnić pokarm, a w szczególności strawić ciężkie białka (jak mięso, jaja czy strączki). Do tego potrzebuje bardzo silnego kwasu. Jeśli kwasu jest za mało, żołądek nie radzi sobie z tym zadaniem i przepycha do jelit zbyt duże, niestrawione kawałki jedzenia. Jelita nie mają zębów. Nie potrafią dokończyć tej mechanicznej pracy. W efekcie, te niestrawione resztki zamiast łagodnie się wchłaniać, zaczynają w jelitach po prostu siać spustoszenie bo węglowodany przy udziale patogennych bakterii będą fermentować, a białka będą zwyczajnie gnić. Uwalniają się przy tym ogromne ilości gazów. To właśnie dlatego chwilę po posiłku możesz poczuć, że Twój brzuch pęcznieje jak balon, mogą pojawić się bolesne skurcze i przelewania.
Awaria sterylizatora i inwazja chwastów (SIBO i dysbioza)
Zdrowy kwas żołądkowy jest niesamowicie żrący – i taki ma być! Jego głównym celem, poza trawieniem, jest sterylizacja pożywienia. Kwas wypala i zabija bakterie, pasożyty i grzyby, które codziennie połykamy. Kiedy kwasu jest za mało, te patogeny przeżywają tę "kąpiel" w żołądku i z łatwością przedostają się dalej. Trafiają do jelita cienkiego, gdzie w ogóle nie powinno ich być, i zaczynają tam rosnąć, powodując potężne wzdęcia (to stan znany jako SIBO – przerost flory bakteryjnej w jelicie cienkim). Następnie wędrują do jelita grubego, gdzie wypierają Twoje dobre bakterie, a Twój piękny ogród zarasta agresywnymi chwastami.
Niedomknięta brama (Błędne koło refluksu)
Wydaje się to nielogiczne, ale zgaga bardzo często wynika z braku kwasu, a nie jego nadmiaru. Dolny zwieracz przełyku (mięsień oddzielający przełyk od żołądka) działa na sprytnej zasadzie: zamyka się szczelnie tylko wtedy, gdy czuje silny, żrący kwas. Gdy kwasu jest mało (niedokwasota), ta "bramka" pozostaje luźna i otwarta. Niestrawiony, fermentujący i gazujący pokarm z łatwością bąbelkuje do góry, dostając się do delikatnego przełyku. Czujesz pieczenie, bierzesz leki blokujące kwas, żołądek ma go jeszcze mniej, a jelita cierpią z powodu kolejnej porcji gnijącego jedzenia. Koło się zamyka.
Głód na poziomie komórkowym (Brak wchłaniania)
Żeby jelita mogły wchłonąć życiodajne składniki – takie jak żelazo, wapń, cynk, czy witamina B12 – potrzebują silnego kwasu żołądkowego, który najpierw "uwolni" je z jedzenia. Bez niego, proces ekstrakcji nie zachodzi. Możesz kupować najdroższe ekologiczne jedzenie i najlepsze witaminy, ale przy niedokwaszonym żołądku Twoje jelita po prostu ich nie przyswoją. Zaczynają wypadać włosy, łamią się paznokcie, tarczyca zwalnia, a Ty będziesz czuć chroniczne zmęczenie.
Jak zioła radzą sobie z tym problemem? W ziołolecznictwie nie musimy pić sztucznego kwasu, chociaż są takie suplementy z betainą HCL i je też polecam zwłaszcza na początku terapii gdy organizm jest mocno przemęczony, to przy większych i cięższych posiłkach można skorzystać z takiej suplementacji natomiast natura wyposażyła nas w fascynujące narzędzie: zioła goryczkowe (amara). Należą do nich między innymi korzeń goryczki, kłącze tataraku, bylica piołun, tysiącznik czy popularny mniszek lekarski.
Kiedy kropla gorzkiego naparu dotyka Twojego języka, nerw błędny natychmiast wysyła sygnał alarmowy do żołądka: "Uwaga, idzie jedzenie! Natychmiast produkuj kwas i soki trawienne!". To piękny, naturalny mechanizm odpalania trawienia, który sprawia, że żołądek znów staje się sprawnym strażnikiem, a jelita mogą w końcu odetchnąć i zająć się spokojnym wchłanianiem.
A to że w jelitach pokarm jest nie tylko trawiony w żołądku ale też w jelitach to fakt, ale cały ten proces ma prawo zachodzi prawidłowo, tylko gdy ten pokarm zostanie odpowiednio przemielony na etapie żołądka. Jeśli na etapie żołądka nie zostanie on wystarczająco dobrze przemielony, to jelita nie przejmą w całości funkcji żołądka.

 

3. Cukier

Cukier pod jakąkolwiek postacią rujnuje błonę śluzową jelit, przyczynia się do powstawania wrzodów w całym pasażu pokarmowym i jest świetnym pożywieniem dla chorobotwórczych grzybów i bakterii, które produkują endotoksyny w świetle jelita.

Najnowsze badania bo z 2021 roku pokazują bezpośredni wpływ cukru na choroby jelit, a wnioski są takie, że osoby spożywające jego duże ilości są o 59% bardziej narażeni na powstanie wrzodziejącego zapalenia jelita grubego i o 90% bardziej narażeni na powstanie choroby Leśniewskiego Crohna, niż osoby, które tego cukru unikają. A to że sztuczne słodziki nie podnoszą glukozy we krwi, nie oznacza że są obojętne dla mikrobioty jelitowej i śluzówki jelit. O ile zdrowe osoby mogą sobie pozwolić raz na jakiś czas wypić coś słodkiego niezdrowego, o tyle osoby które już chorują powinny zrezygnować z takich napojów, bo jak zobaczycie na skład takiej coli, to tam oprócz cukru jest wiele innych szkodliwych substancji, jak silne kwasy które dla jelit będą czynnikiem prozapalnym i uniemożliwiającym zagojenie się, więc dla tej chwili przyjemności nie warto uniemożliwiać regenerację jelitom, bo cały wysiłek pójdzie na marne. Nie oznacza to, że musisz rezygnować do końca życia ze słodkiego, bo ksylitol jest super zamiennikiem, ale do póki Twoje jelita nie zostaną zregenerowane, to nawet taki ksylitol będzie dokładał do pieca nieprzyjemnych objawów. 


Pokarm dla patogenów.
Twój mikrobiom przypomina dżunglę, w której o terytorium walczą różne gatunki. Cukier to absolutnie ulubione pożywienie dla grzybów (zwłaszcza z rodziny Candida) oraz patogennych bakterii. Gdy dostarczasz im łatwe paliwo, te "chwasty" natychmiast zaczynają się namnażać w gigantycznym tempie. Wypierają dobroczynne szczepy z rodziny Lactobacillus i Bifidobacterium, co prowadzi do ostrej dysbiozy. Co najbardziej fascynujące (i przerażające): te rozrośnięte kolonie grzybów potrafią łączyć się z nerwem błędnym i wysyłać sygnały prosto do Twojego mózgu! Kiedy nagle czujesz nieodpartą, wręcz obłędną ochotę na coś słodkiego, to często nie jest Twój brak silnej woli – to Twoje zagłodzone, namnożone grzyby jelitowe domagają się kolejnej porcji pożywienia.


Wzniecanie pożaru (Stan zapalny i cieknące jelito)
Wysoki poziom cukru we krwi i w jelitach działa prozapalnie. Cukier jest jak papier ścierny dla delikatnej śluzówki Twoich jelit. Prowadzi do mikrouszkodzeń i rozluźnienia tzw. "ścisłych połączeń" między komórkami nabłonka jelitowego. Wyobraź sobie, że jelita to sitko o bardzo drobnych oczkach, które przepuszcza do krwi tylko strawione, bezpieczne minerały i witaminy. Cukier uszkadza to sitko, robiąc w nim dziury (to stan znany jako zespół nieszczelnego jelita). W efekcie do krwiobiegu zaczynają przedostawać się toksyny, niestrawione resztki białek i bakterie, co wyzwala odpowiedź immunologiczną organizmu, bo organizm traktuje to jako wroga z którym trzeba walczyć i powstaje stan zapalny. Często objawia się to nagłymi alergiami pokarmowymi, problemami z tarczycą, bólami stawów czy niewyjaśnionymi wysypkami skórnymi.


Toksyczna fermentacja i "ciąża spożywcza"
Podobnie jak w przypadku niedokwaszonego żołądka, cukry proste, które nie zostaną odpowiednio szybko wchłonięte, stają się pożywką dla bakterii fermentujących. Proces ten przypomina produkcję wina w balonie – wytwarzają się ogromne ilości gazów i alkoholi. To właśnie ten mechanizm sprawia, że po zjedzeniu słodkiego deseru Twój brzuch twardnieje i staje się wzdęty, a Ty czujesz ociężałość, zwaną potocznie "ciążą spożywczą". Dodatkowo gazy te podrażniają zakończenia nerwowe w jelitach, wywołując bolesne skurcze (charakterystyczne dla IBS).


Zakłócenie osi jelitowo-mózgowej (Mgła umysłowa i zmęczenie)
Kiedy w jelitach dominują patogeny karmione cukrem, produkują one neurotoksyny. Te toksyczne substancje przedostają się do krwi i wędrują prosto do Twojego mózgu. Efekt? Rano budzisz się ze zmęczeniem, w ciągu dnia towarzyszy Ci "mgła umysłowa", masz problemy z koncentracją, a Twój nastrój przypomina prawdziwy rollercoaster. Dodatkowo, regularne skoki i spadki poziomu cukru we krwi drastycznie obciążają nadnercza, co u kobiet w okresie okołomenopauzalnym drastycznie nasila zmęczenie i wahania hormonalne.
 
Ziołowe koło ratunkowe
W ziołolecznictwie wiemy, że nagłe odcięcie cukru bywa trudne, ale natura oferuje nam wspaniałe wsparcie w odstawieniu tego nałogu i naprawie szkód:
Zioła regulujące poziom cukru: Kora cynamonowca (prawdziwego cynamonu cejlońskiego) czy liść morwy białej pomagają ustabilizować glikemię, dzięki czemu unikasz nagłych ataków wilczego głodu na słodycze.
Zioła "odgrzybiające" (przeciwdrobnoustrojowe): Wspomniane wcześniej ziele oregano (szczególnie bogate w karwakrol), tymianek czy kora Pau d'Arco działają jak silny, ale bezpieczny środek chwastobójczy, który celuje w przerost Candidy, nie niszcząc przy tym dobrych bakterii.
Zioła goryczkowe: To nasz sekretny oręż. Kropla gorzkiego naparu z piołunu czy goryczki na języku nie tylko pobudza soki trawienne, ale potrafi błyskawicznie "zresetować" kubki smakowe i zahamować ochotę na słodki smak w mózgu.
 

4. Alkohol

Alkohol nawet w małych ilościach przyczynia się do powstawania stanu zapalnego, uszkadza śluzówkę, zaburza trawienie i wchłanianie składników odżywczych. Niszczy też komórki nabłonka jelit, a to doprowadza do tak zwanego przepuszczalnego jelita, czyli do stanu gdzie toksyny przedostają się z jelit do krwioobiegu i osiadają się na zdrowych organach, powodując np. typowe objawy dla alergii pokarmowej albo bóle w stawach. Do tego udowodniono, że spożywając tylko 50g etanolu dziennie, ryzyko zachorowania na nowotwór jelit jest prawie dwa razy większe.
Kieliszek wina do kolacji czy lampka prosecco z przyjaciółkami to dla wielu Polaków ulubiony sposób na szybki relaks po długim, stresującym dniu. Musimy jednak spojrzeć prawdzie w oczy i szczerze porozmawiać o tym, co dzieje się w ciele. To, co przynosi chwilową ulgę przebodźcowanej głowie, bywa bezlitosne dla układu pokarmowego, a uszkodzony układ pokarmowy, to uszkodzona głowa i koło się zamyka, tylko z czasem z większą ilością alkoholu albo zwiększą częstotliwością.
Wracając do naszego wewnętrznego ogrodu: jeśli cukier był sterydowym nawozem dla chwastów, to alkohol działa jak agresywny rozpuszczalnik chemiczny wylany prosto na Twoją najżyźniejszą glebę.


Jak procenty wpływają na poszczególne piętra Twojego trawienia? Po pierwsze:
Masowe wymieranie i sterylizacja (Uderzenie w mikrobiom).
Czym właściwie jest alkohol? W medycynie i ziołolecznictwie to przede wszystkim świetny środek dezynfekujący (antyseptyk) i rozpuszczalnik. Kiedy go wypijasz, działa w Twoich jelitach dokładnie tak samo, jak na ranie – sterylizuje. Niestety, alkohol nie odróżnia "dobrych" bakterii od "złych". Regularne picie, nawet niewielkich ilości, dosłownie wypala Twoje najdelikatniejsze, dobroczynne szczepy bakteryjne. Gleba staje się jałowa, co otwiera furtkę dla drożdżaków (Candida) i patogenów, które są znacznie bardziej oporne na takie warunki. Zaczynają się wzdęcia, przelewania i drastyczny spadek odporności.


Zmywanie farby i dziury w płocie (Zespół nieszczelnego jelita).
Twoje jelita pokryte są cieniutką, niezwykle ważną warstwą śluzu. Alkohol, jako silny rozpuszczalnik, dosłownie zmywa tę ochronną powłokę. Kiedy śluzówka jest naga i podrażniona, alkohol zaczyna niszczyć "ścisłe połączenia" między komórkami jelit. Twój szczelny płot zaczyna mieć dziury. Niestrawione cząstki jedzenia, toksyny i bakterie przelatują przez nie bezpośrednio do krwiobiegu. Wątroba musi pracować na najwyższych obrotach, by to przefiltrować, a to przeciążenie często objawia się nagłym pogorszeniem cery (trądzik różowaty, wypryski), opuchlizną na twarzy, bólami stawów i mgłą umysłową.


Alarm w wątrobie i wstrzymanie trawienia.
Twoje ciało traktuje alkohol jak truciznę. Kiedy go wypijasz, wątroba natychmiast rzuca wszystkie inne zadania (w tym produkcję żółci i metabolizowanie hormonów), aby zneutralizować to zagrożenie. Trawienie zostaje wstrzymane. Jeśli jesz obfitą kolację i popijasz ją winem, to jedzenie zalega w żołądku i jelitach, czekając w kolejce, aż organizm poradzi sobie z procentami. Zamiast się trawić – fermentuje i gnije. Stąd ten charakterystyczny, ociężały i wzdęty brzuch następnego dnia rano.


Zwiotczenie zaworów (Zgaga i refluks)
Podobnie jak nikotyna, alkohol drastycznie rozluźnia dolny zwieracz przełyku. Kolacja popita alkoholem to niemal gwarancja, że kwaśna treść żołądkowa (wraz z procentami, które dodatkowo podrażniają ścianki żołądka) będzie cofać się do przełyku. Wiele osób miesiącami leczy się na zgagę, nie zdając sobie sprawy, że jej głównym zapalnikiem są te 2-3 lampki wina w tygodniu.
 

Ziołowe koła ratunkowe

Ziołolecznictwo uczy nas, że każdą szkodę można zregenerować, jeśli damy organizmowi odpowiednie wsparcie i... czas na przerwę.


Odbudowa śluzówki: Jeśli wiesz, że Twoje jelita są podrażnione, sięgnij po macerat z korzenia prawoślazu lub napar z kwiatu nagietka. Podziałają jak gojący opatrunek na uszkodzone tkanki.


Wsparcie dla wątroby: Ostropest plamisty i karczoch to Twój najlepszy przyjaciel. Sylimaryna w nim zawarta potrafi regenerować komórki wątroby uszkodzone przez alkohol i pomaga szybciej usunąć toksyny z organizmu.


Zastępstwo dla lampki wina (Ukojenie nerwów): To najważniejszy punkt. Pijemy alkohol, by wyłączyć pędzące myśli. Zamiast tego możemy użyć ziół, które aktywują układ przywspółczulny ("odpoczywaj i traw") bez niszczenia jelit. Adaptogeny, takie jak tarczyca bajkalska, czy napary z melisy, męczennicy cielistej (passiflory) i szyszek chmielu, genialnie rozluźniają napięcie w ciele i ułatwiają głęboki, regenerujący sen.

Lekcja 2: To niszczy Twoje jelita. Część 2. +

 

Notatki / transkrypcja:

 
Bardzo ważne dla regeneracji jelit jest dostarczenie substancji, które taką regenerację ułatwią, natomiast to, co jest ważniejsze, to to, co przestaniesz w siebie wrzucać, żeby nie dolewać oliwy do ognia. Nawet najlepsze suplementy i zioła nie zregenerują
Twoich jelit, jeśli będą dostarczane te substancje, które sobie teraz omówimy i przed samym sobą musisz szczerze odpowiedzieć "ile z tych rzeczy dotyczy Twojego życia". Pomyśl trochę nad tym i koniecznie wyeliminuj to z życia, jeśli chcesz, żeby Twoje jelita miały szansę na wyzdrowienie. Do każdego z tych stresorów przygotowałem też ziołowe koła ratunkowe.


1. Papierosy

Papierosy kojarzą się głównie z niszczeniem płuc ale nic bardziej mylnego, substancje z dymu papierosowego zaburzają pracę wielu hormonów w tym hormonów tarczycy, której prawidłowa praca jest ściśle powiązana z jelitami, ale też to co trzeba wiedzieć, to że palenie papierosów wyłącza produkcję kwasu solnego w żołądku i doprowadza do niedokwaśności żołądka o czym zaraz powiem więcej. A jeszcze żeby dolać oliwy do ognia, to dopowiem, że w badaniach potwierdzono bezpośredni wpływ papierosów na uszkodzenie mikrobioty jelitowej, więc jeśli palisz papierosy albo e-papierosy których szkodliwość też potwierdzono, to nie masz co liczyć na zdrowe jelita.


Nawiązując do metafory ogrodu - jeśli Twoje jelita to wewnętrzny ogród, to palenie papierosów przypomina regularne spryskiwanie go toksycznymi pestycydami, połączone z odcinaniem dopływu wody. Efekty w ogrodzie można szybko zauważyć, a my jelita mamy ukryte w środku, więc efekty będą widoczne w innych miejscach jak już długo jelita będą podtruwane.


Nikotyna zawarta w papierosach działa zwiotczająco na mięśnie gładkie. Problem w tym, że rozluźnia również dolny zwieracz przełyku – czyli ten "zawór", który oddziela przełyk od żołądka. Gdy ten zawór jest niedomknięty, kwas żołądkowy z łatwością cofa się do góry. Dlatego tak wiele palących osób zmaga się z potężną zgagą, refluksem i ciągłym uczuciem "kuli" w gardle.


Twój żołądek i jelita są wyścielone specjalnym śluzem, który chroni je przed samostrawieniem i podrażnieniami. Palenie drastycznie zmniejsza produkcję tego ochronnego śluzu, a jednocześnie może zwiększać wydzielanie kwasu na pusty żołądek. To idealny przepis na stany zapalne błony śluzowej oraz wrzody żołądka i dwunastnicy.


Nasze dobre bakterie jelitowe, zachowują się jak piękne kwiaty w ogrodzie. Dym tytoniowy wprowadza do krwiobiegu tysiące toksycznych substancji chemicznych. Zmieniają one pH w jelitach i działają zabójczo na dobroczynne szczepy (jak Bifidobacterium). W tym samym czasie, w tym toksycznym środowisku doskonale zaczynają czuć się patogeny i grzyby. Dochodzi do głębokiej dysbiozy, która objawia się wzdęciami, gazami i spadkiem odporności (bo aż 70% naszej odporności zamieszkuje w jelitach).
Nikotyna obkurcza naczynia krwionośne. Oznacza to, że do Twoich jelit dociera znacznie mniej krwi, a co za tym idzie – mniej tlenu i substancji odżywczych. Nawet jeśli jesz najzdrowsze posiłki, Twoje niedokrwione jelita nie są w stanie efektywnie wchłaniać witamin i minerałów. Dodatkowo, niedokrwiona śluzówka jelit traci zdolność do regeneracji. Jeśli powstanie w niej mikrouszkodzenie (tzw. "cieknące jelito"), organizm palacza goi je znacznie wolniej.
W medycynie jest to absolutnie potwierdzony fakt: palenie papierosów jest jednym z najsilniejszych czynników ryzyka rozwoju i zaostrzeń chorób zapalnych jelit, szczególnie choroby Leśniowskiego-Crohna. U palaczy choroba ta przebiega znacznie agresywniej i jest oporna na leczenie.

Jako zielarz muszę być z Tobą szczery: nawet najpotężniejsze zioła śluzowe (jak korzeń lukrecji czy prawoślaz) i najlepsze zioła przeciwzapalne (jak rumianek czy nagietek) będą miały ogromny problem, by uzdrowić śluzówkę, jeśli każdego dnia będzie ona na nowo drażniona i niedotleniona przez dym tytoniowy. Zioła mogą złagodzić objawy, ale nie zastąpią usunięcia przyczyny problemu.
 
W procesie rzucania palenia papierosów warto sięgnąć po takie zioła jak: prawoślaz na szybszą regenerację błon śluzowych oraz po zioła które przyspieszą detoksykację nie tylko wątroby ale praktycznie całego organizmu i będzie to połączenie ekstraktu z karczocha i ostropestu plamistego i takie właśnie połączenie gdzie jest cynaryna z karczocha i sylimaryna z ostropestu powoduje super efekty pod warunkiem, że są regularnie stosowane bo ich skuteczność działania jest najwyższa gdy się nimi nasycimy. Innym ziołem wartym rozważenia jest korzeń łopianu: W tradycyjnym ziołolecznictwie nazywamy go "czyścicielem krwi". Łopian wspiera nerki i układ limfatyczny w pozbywaniu się produktów przemiany materii z przestrzeni międzykomórkowych. Przy okazji Kwiat nagietka lekarskiego: Nagietek ma wspaniałe właściwości przeciwzapalne i regenerujące. Goi mikrouszkodzenia w ścianach jelit (pomaga uszczelnić tzw. "cieknące jelito") i działa jak kojący balsam na cały układ pokarmowy.
 

2. Niedokwaśność żołądka

Zdrowie jelit nie zaczyna się w jelitach ale dużo wcześniej, jeszcze na etapie żołądka. Jeśli masz niedokwaszony żołądek, to Twoje jelita będą miały bardzo pod górkę. Źle strawiony pokarm na poziomie żołądka będzie  stresorem dla jelit, po pierwsze będziemy potrzebować więcej energii do jego trawienia, po drugie niestrawiony pokarm w ciepłych jelitach szybciej gnije i jest świetną pożywką dla patogennych bakterii i pasożytów, które oprócz tego że będą nam podżerać witaminy i minerały z których miał skorzystać nasz organizm, to jeszcze będą w procesie trawienia tego jedzenia produkować toksyny, no bo jak coś zjedzą to muszą też coś wydalić i zrobią to w naszych jelitach, które dodatkowo będą się zatruwać i doprowadzać do zwiększenia stanu zapalnego, którego efektem będzie pogłębiająca się choroba.
Większość osób, które zgłaszają się do mnie z uciążliwymi wzdęciami, diagnozą IBS czy zgagą, uważa, że ma w żołądku za dużo kwasu. Biorą garściami leki zobojętniające, po czym problemy z jelitami tylko się nasilają. Tymczasem prawda jest często zupełnie odwrotna. Niedokwaszony żołądek to prawdziwa katastrofa dla całego układu pokarmowego.
Wracając do naszych obrazowych porównań: żołądek to główny strażnik i sterylizator, który stoi na straży Twojego wewnętrznego ogrodu (czyli jelit). Jeśli ten strażnik zacznie zasypiać na warcie, w jelitach zaczyna panować chaos.

Oto jak dokładnie brak odpowiedniej ilości kwasu solnego w żołądku niszczy Twoje jelita:
Fermentacja i gnicie (Efekt "balona" w brzuchu)
Żołądek ma za zadanie rozdrobnić pokarm, a w szczególności strawić ciężkie białka (jak mięso, jaja czy strączki). Do tego potrzebuje bardzo silnego kwasu. Jeśli kwasu jest za mało, żołądek nie radzi sobie z tym zadaniem i przepycha do jelit zbyt duże, niestrawione kawałki jedzenia. Jelita nie mają zębów. Nie potrafią dokończyć tej mechanicznej pracy. W efekcie, te niestrawione resztki zamiast łagodnie się wchłaniać, zaczynają w jelitach po prostu siać spustoszenie bo węglowodany przy udziale patogennych bakterii będą fermentować, a białka będą zwyczajnie gnić. Uwalniają się przy tym ogromne ilości gazów. To właśnie dlatego chwilę po posiłku możesz poczuć, że Twój brzuch pęcznieje jak balon, mogą pojawić się bolesne skurcze i przelewania.
Awaria sterylizatora i inwazja chwastów (SIBO i dysbioza)
Zdrowy kwas żołądkowy jest niesamowicie żrący – i taki ma być! Jego głównym celem, poza trawieniem, jest sterylizacja pożywienia. Kwas wypala i zabija bakterie, pasożyty i grzyby, które codziennie połykamy. Kiedy kwasu jest za mało, te patogeny przeżywają tę "kąpiel" w żołądku i z łatwością przedostają się dalej. Trafiają do jelita cienkiego, gdzie w ogóle nie powinno ich być, i zaczynają tam rosnąć, powodując potężne wzdęcia (to stan znany jako SIBO – przerost flory bakteryjnej w jelicie cienkim). Następnie wędrują do jelita grubego, gdzie wypierają Twoje dobre bakterie, a Twój piękny ogród zarasta agresywnymi chwastami.
Niedomknięta brama (Błędne koło refluksu)
Wydaje się to nielogiczne, ale zgaga bardzo często wynika z braku kwasu, a nie jego nadmiaru. Dolny zwieracz przełyku (mięsień oddzielający przełyk od żołądka) działa na sprytnej zasadzie: zamyka się szczelnie tylko wtedy, gdy czuje silny, żrący kwas. Gdy kwasu jest mało (niedokwasota), ta "bramka" pozostaje luźna i otwarta. Niestrawiony, fermentujący i gazujący pokarm z łatwością bąbelkuje do góry, dostając się do delikatnego przełyku. Czujesz pieczenie, bierzesz leki blokujące kwas, żołądek ma go jeszcze mniej, a jelita cierpią z powodu kolejnej porcji gnijącego jedzenia. Koło się zamyka.
Głód na poziomie komórkowym (Brak wchłaniania)
Żeby jelita mogły wchłonąć życiodajne składniki – takie jak żelazo, wapń, cynk, czy witamina B12 – potrzebują silnego kwasu żołądkowego, który najpierw "uwolni" je z jedzenia. Bez niego, proces ekstrakcji nie zachodzi. Możesz kupować najdroższe ekologiczne jedzenie i najlepsze witaminy, ale przy niedokwaszonym żołądku Twoje jelita po prostu ich nie przyswoją. Zaczynają wypadać włosy, łamią się paznokcie, tarczyca zwalnia, a Ty będziesz czuć chroniczne zmęczenie.
Jak zioła radzą sobie z tym problemem? W ziołolecznictwie nie musimy pić sztucznego kwasu, chociaż są takie suplementy z betainą HCL i je też polecam zwłaszcza na początku terapii gdy organizm jest mocno przemęczony, to przy większych i cięższych posiłkach można skorzystać z takiej suplementacji natomiast natura wyposażyła nas w fascynujące narzędzie: zioła goryczkowe (amara). Należą do nich między innymi korzeń goryczki, kłącze tataraku, bylica piołun, tysiącznik czy popularny mniszek lekarski.
Kiedy kropla gorzkiego naparu dotyka Twojego języka, nerw błędny natychmiast wysyła sygnał alarmowy do żołądka: "Uwaga, idzie jedzenie! Natychmiast produkuj kwas i soki trawienne!". To piękny, naturalny mechanizm odpalania trawienia, który sprawia, że żołądek znów staje się sprawnym strażnikiem, a jelita mogą w końcu odetchnąć i zająć się spokojnym wchłanianiem.
A to że w jelitach pokarm jest nie tylko trawiony w żołądku ale też w jelitach to fakt, ale cały ten proces ma prawo zachodzi prawidłowo, tylko gdy ten pokarm zostanie odpowiednio przemielony na etapie żołądka. Jeśli na etapie żołądka nie zostanie on wystarczająco dobrze przemielony, to jelita nie przejmą w całości funkcji żołądka.

 

3. Cukier

Cukier pod jakąkolwiek postacią rujnuje błonę śluzową jelit, przyczynia się do powstawania wrzodów w całym pasażu pokarmowym i jest świetnym pożywieniem dla chorobotwórczych grzybów i bakterii, które produkują endotoksyny w świetle jelita.

Najnowsze badania bo z 2021 roku pokazują bezpośredni wpływ cukru na choroby jelit, a wnioski są takie, że osoby spożywające jego duże ilości są o 59% bardziej narażeni na powstanie wrzodziejącego zapalenia jelita grubego i o 90% bardziej narażeni na powstanie choroby Leśniewskiego Crohna, niż osoby, które tego cukru unikają. A to że sztuczne słodziki nie podnoszą glukozy we krwi, nie oznacza że są obojętne dla mikrobioty jelitowej i śluzówki jelit. O ile zdrowe osoby mogą sobie pozwolić raz na jakiś czas wypić coś słodkiego niezdrowego, o tyle osoby które już chorują powinny zrezygnować z takich napojów, bo jak zobaczycie na skład takiej coli, to tam oprócz cukru jest wiele innych szkodliwych substancji, jak silne kwasy które dla jelit będą czynnikiem prozapalnym i uniemożliwiającym zagojenie się, więc dla tej chwili przyjemności nie warto uniemożliwiać regenerację jelitom, bo cały wysiłek pójdzie na marne. Nie oznacza to, że musisz rezygnować do końca życia ze słodkiego, bo ksylitol jest super zamiennikiem, ale do póki Twoje jelita nie zostaną zregenerowane, to nawet taki ksylitol będzie dokładał do pieca nieprzyjemnych objawów. 


Pokarm dla patogenów.
Twój mikrobiom przypomina dżunglę, w której o terytorium walczą różne gatunki. Cukier to absolutnie ulubione pożywienie dla grzybów (zwłaszcza z rodziny Candida) oraz patogennych bakterii. Gdy dostarczasz im łatwe paliwo, te "chwasty" natychmiast zaczynają się namnażać w gigantycznym tempie. Wypierają dobroczynne szczepy z rodziny Lactobacillus i Bifidobacterium, co prowadzi do ostrej dysbiozy. Co najbardziej fascynujące (i przerażające): te rozrośnięte kolonie grzybów potrafią łączyć się z nerwem błędnym i wysyłać sygnały prosto do Twojego mózgu! Kiedy nagle czujesz nieodpartą, wręcz obłędną ochotę na coś słodkiego, to często nie jest Twój brak silnej woli – to Twoje zagłodzone, namnożone grzyby jelitowe domagają się kolejnej porcji pożywienia.


Wzniecanie pożaru (Stan zapalny i cieknące jelito)
Wysoki poziom cukru we krwi i w jelitach działa prozapalnie. Cukier jest jak papier ścierny dla delikatnej śluzówki Twoich jelit. Prowadzi do mikrouszkodzeń i rozluźnienia tzw. "ścisłych połączeń" między komórkami nabłonka jelitowego. Wyobraź sobie, że jelita to sitko o bardzo drobnych oczkach, które przepuszcza do krwi tylko strawione, bezpieczne minerały i witaminy. Cukier uszkadza to sitko, robiąc w nim dziury (to stan znany jako zespół nieszczelnego jelita). W efekcie do krwiobiegu zaczynają przedostawać się toksyny, niestrawione resztki białek i bakterie, co wyzwala odpowiedź immunologiczną organizmu, bo organizm traktuje to jako wroga z którym trzeba walczyć i powstaje stan zapalny. Często objawia się to nagłymi alergiami pokarmowymi, problemami z tarczycą, bólami stawów czy niewyjaśnionymi wysypkami skórnymi.


Toksyczna fermentacja i "ciąża spożywcza"
Podobnie jak w przypadku niedokwaszonego żołądka, cukry proste, które nie zostaną odpowiednio szybko wchłonięte, stają się pożywką dla bakterii fermentujących. Proces ten przypomina produkcję wina w balonie – wytwarzają się ogromne ilości gazów i alkoholi. To właśnie ten mechanizm sprawia, że po zjedzeniu słodkiego deseru Twój brzuch twardnieje i staje się wzdęty, a Ty czujesz ociężałość, zwaną potocznie "ciążą spożywczą". Dodatkowo gazy te podrażniają zakończenia nerwowe w jelitach, wywołując bolesne skurcze (charakterystyczne dla IBS).


Zakłócenie osi jelitowo-mózgowej (Mgła umysłowa i zmęczenie)
Kiedy w jelitach dominują patogeny karmione cukrem, produkują one neurotoksyny. Te toksyczne substancje przedostają się do krwi i wędrują prosto do Twojego mózgu. Efekt? Rano budzisz się ze zmęczeniem, w ciągu dnia towarzyszy Ci "mgła umysłowa", masz problemy z koncentracją, a Twój nastrój przypomina prawdziwy rollercoaster. Dodatkowo, regularne skoki i spadki poziomu cukru we krwi drastycznie obciążają nadnercza, co u kobiet w okresie okołomenopauzalnym drastycznie nasila zmęczenie i wahania hormonalne.
 
Ziołowe koło ratunkowe
W ziołolecznictwie wiemy, że nagłe odcięcie cukru bywa trudne, ale natura oferuje nam wspaniałe wsparcie w odstawieniu tego nałogu i naprawie szkód:
Zioła regulujące poziom cukru: Kora cynamonowca (prawdziwego cynamonu cejlońskiego) czy liść morwy białej pomagają ustabilizować glikemię, dzięki czemu unikasz nagłych ataków wilczego głodu na słodycze.
Zioła "odgrzybiające" (przeciwdrobnoustrojowe): Wspomniane wcześniej ziele oregano (szczególnie bogate w karwakrol), tymianek czy kora Pau d'Arco działają jak silny, ale bezpieczny środek chwastobójczy, który celuje w przerost Candidy, nie niszcząc przy tym dobrych bakterii.
Zioła goryczkowe: To nasz sekretny oręż. Kropla gorzkiego naparu z piołunu czy goryczki na języku nie tylko pobudza soki trawienne, ale potrafi błyskawicznie "zresetować" kubki smakowe i zahamować ochotę na słodki smak w mózgu.
 

4. Alkohol

Alkohol nawet w małych ilościach przyczynia się do powstawania stanu zapalnego, uszkadza śluzówkę, zaburza trawienie i wchłanianie składników odżywczych. Niszczy też komórki nabłonka jelit, a to doprowadza do tak zwanego przepuszczalnego jelita, czyli do stanu gdzie toksyny przedostają się z jelit do krwioobiegu i osiadają się na zdrowych organach, powodując np. typowe objawy dla alergii pokarmowej albo bóle w stawach. Do tego udowodniono, że spożywając tylko 50g etanolu dziennie, ryzyko zachorowania na nowotwór jelit jest prawie dwa razy większe.
Kieliszek wina do kolacji czy lampka prosecco z przyjaciółkami to dla wielu Polaków ulubiony sposób na szybki relaks po długim, stresującym dniu. Musimy jednak spojrzeć prawdzie w oczy i szczerze porozmawiać o tym, co dzieje się w ciele. To, co przynosi chwilową ulgę przebodźcowanej głowie, bywa bezlitosne dla układu pokarmowego, a uszkodzony układ pokarmowy, to uszkodzona głowa i koło się zamyka, tylko z czasem z większą ilością alkoholu albo zwiększą częstotliwością.
Wracając do naszego wewnętrznego ogrodu: jeśli cukier był sterydowym nawozem dla chwastów, to alkohol działa jak agresywny rozpuszczalnik chemiczny wylany prosto na Twoją najżyźniejszą glebę.


Jak procenty wpływają na poszczególne piętra Twojego trawienia? Po pierwsze:
Masowe wymieranie i sterylizacja (Uderzenie w mikrobiom).
Czym właściwie jest alkohol? W medycynie i ziołolecznictwie to przede wszystkim świetny środek dezynfekujący (antyseptyk) i rozpuszczalnik. Kiedy go wypijasz, działa w Twoich jelitach dokładnie tak samo, jak na ranie – sterylizuje. Niestety, alkohol nie odróżnia "dobrych" bakterii od "złych". Regularne picie, nawet niewielkich ilości, dosłownie wypala Twoje najdelikatniejsze, dobroczynne szczepy bakteryjne. Gleba staje się jałowa, co otwiera furtkę dla drożdżaków (Candida) i patogenów, które są znacznie bardziej oporne na takie warunki. Zaczynają się wzdęcia, przelewania i drastyczny spadek odporności.


Zmywanie farby i dziury w płocie (Zespół nieszczelnego jelita).
Twoje jelita pokryte są cieniutką, niezwykle ważną warstwą śluzu. Alkohol, jako silny rozpuszczalnik, dosłownie zmywa tę ochronną powłokę. Kiedy śluzówka jest naga i podrażniona, alkohol zaczyna niszczyć "ścisłe połączenia" między komórkami jelit. Twój szczelny płot zaczyna mieć dziury. Niestrawione cząstki jedzenia, toksyny i bakterie przelatują przez nie bezpośrednio do krwiobiegu. Wątroba musi pracować na najwyższych obrotach, by to przefiltrować, a to przeciążenie często objawia się nagłym pogorszeniem cery (trądzik różowaty, wypryski), opuchlizną na twarzy, bólami stawów i mgłą umysłową.


Alarm w wątrobie i wstrzymanie trawienia.
Twoje ciało traktuje alkohol jak truciznę. Kiedy go wypijasz, wątroba natychmiast rzuca wszystkie inne zadania (w tym produkcję żółci i metabolizowanie hormonów), aby zneutralizować to zagrożenie. Trawienie zostaje wstrzymane. Jeśli jesz obfitą kolację i popijasz ją winem, to jedzenie zalega w żołądku i jelitach, czekając w kolejce, aż organizm poradzi sobie z procentami. Zamiast się trawić – fermentuje i gnije. Stąd ten charakterystyczny, ociężały i wzdęty brzuch następnego dnia rano.


Zwiotczenie zaworów (Zgaga i refluks)
Podobnie jak nikotyna, alkohol drastycznie rozluźnia dolny zwieracz przełyku. Kolacja popita alkoholem to niemal gwarancja, że kwaśna treść żołądkowa (wraz z procentami, które dodatkowo podrażniają ścianki żołądka) będzie cofać się do przełyku. Wiele osób miesiącami leczy się na zgagę, nie zdając sobie sprawy, że jej głównym zapalnikiem są te 2-3 lampki wina w tygodniu.
 

Ziołowe koła ratunkowe

Ziołolecznictwo uczy nas, że każdą szkodę można zregenerować, jeśli damy organizmowi odpowiednie wsparcie i... czas na przerwę.


Odbudowa śluzówki: Jeśli wiesz, że Twoje jelita są podrażnione, sięgnij po macerat z korzenia prawoślazu lub napar z kwiatu nagietka. Podziałają jak gojący opatrunek na uszkodzone tkanki.


Wsparcie dla wątroby: Ostropest plamisty i karczoch to Twój najlepszy przyjaciel. Sylimaryna w nim zawarta potrafi regenerować komórki wątroby uszkodzone przez alkohol i pomaga szybciej usunąć toksyny z organizmu.


Zastępstwo dla lampki wina (Ukojenie nerwów): To najważniejszy punkt. Pijemy alkohol, by wyłączyć pędzące myśli. Zamiast tego możemy użyć ziół, które aktywują układ przywspółczulny ("odpoczywaj i traw") bez niszczenia jelit. Adaptogeny, takie jak tarczyca bajkalska, czy napary z melisy, męczennicy cielistej (passiflory) i szyszek chmielu, genialnie rozluźniają napięcie w ciele i ułatwiają głęboki, regenerujący sen.

Lekcja 3: To niszczy Twoje jelita. Część 3. +

Notatki / Transkrypcja:


d. Tabletki antykoncepcyjne i HTZ: Zmiana klimatu w ogrodzie
Syntetyczne hormony mają ogromny wpływ na funkcjonowanie wątroby i jelit. Regularne stosowanie antykoncepcji hormonalnej zmienia pH w jelitach i wpływa na skład mikrobiomu, często promując przerost drożdżaków. Dodatkowo, syntetyczne estrogeny zwiększają przepuszczalność śluzówki jelitowej, co może potęgować rozwój alergii pokarmowych i chorób z autoagresji (np. Hashimoto) u kobiet podatnych na te schorzenia.
 
Ziołowe SOS – Jak naprawić szkody po lekach?
Jako zielarz nigdy nie odradzam brania leków, gdy są one absolutnie konieczne. Uczę jednak, jak mądrze i bezpiecznie posprzątać po nich nasz wewnętrzny ekosystem:
- Po antybiotykach (Odbudowa gleby): Same probiotyki z apteki to za mało. Bakterie potrzebują pożywienia, by przetrwać. Wprowadzamy ziołowe prebiotyki, takie jak korzeń łopianu, cykoria czy mniszek lekarski. Dodatkowo, kora kłączy ziela lukrecji świetnie sprawdza się w wyciszaniu drożdżaków, które próbują przejąć terytorium.
- Po lekach przeciwbólowych (Łatanie płotu): Tu królują zioła śluzowe. Macerat z korzenia prawoślazu, kisiel z siemienia lnianego czy napar z wiązu czerwonego działają jak płynny bandaż. Powlekają podrażnioną i "wypaloną" lekami śluzówkę, dając jej fizyczną ochronę i czas na regenerację komórek.
- Po lekach na zgagę (Wybudzanie trawienia): Kiedy próbujesz "odstawić" leki blokujące kwas, żołądek często reaguje tzw. efektem z odbicia (produkuje kwasu jeszcze więcej). Trzeba go wyregulować. Wprowadzamy delikatne zioła goryczkowe (jak tysiącznik czy piołun w mikrodawkach) oraz zioła wiatropędne (jak koper włoski czy kminek), by złagodzić gazy z fermentującego, niestrawionego pokarmu. Z kolei do gojenia podrażnionego przełyku świetnie sprawdzi się kojący kwiat nagietka.
 

11. Antybiotyki syntetyczne

Wspomniałam o nich krótko w poprzedniej lekcji o lekach ogółem, ale uwierz mi – ten temat jest tak ogromny i tak niszczycielski dla naszego mikrobiomu, że absolutnie zasługuje na swój własny, dogłębny rozdział. W mojej 10-letniej praktyce to właśnie "odbudowa po antybiotykach" jest najczęstszym powodem, dla którego ludzie szukają pomocy w ziołach.
Zanim przejdziemy dalej, chcę zaznaczyć jedno: antybiotyki to jeden z największych cudów współczesnej medycyny. Ratuje życie przy ciężkich zapaleniach płuc czy sepsie. Niestety, zaczęliśmy przepisywać je na każdy katar, ból gardła czy lekką infekcję zatok, zapominając o ich potężnych skutkach ubocznych.
Wracając do naszej metafory ogrodu: kuracja antybiotykowa o szerokim spektrum działania to nie jest precyzyjny oprysk na jednego szkodnika. To zrzucenie na Twój piękny, tętniący życiem ogród bomby atomowej.

 

Co dokładnie dzieje się w Twoich jelitach podczas i po takiej kuracji? 

a. Masowe wymieranie i utrata różnorodności (Krajobraz po bitwie).
Antybiotyki są z definicji "ślepe". Nie potrafią odróżnić złej bakterii (np. paciorkowca wywołującego anginę) od Twoich cudownych, dobrych bakterii jelitowych (Lactobacillus czy Bifidobacterium), które produkują dla Ciebie witaminy. Zabijają wszystko na swojej drodze. Badania pokazują, że zaledwie 7-dniowa kuracja potrafi wybić nawet do 30-40% Twojego naturalnego mikrobiomu. Co najgorsze, niektóre wrażliwe, a niezwykle pożyteczne szczepy bakterii mogą już nigdy samoistnie nie odrosnąć, jeśli nie podamy im celowanego, mądrego wsparcia.

b. Natura nie znosi próżni (Eksplozja grzybów i Candidy).
Kiedy antybiotyk wybija dobre bakterie, w jelitach zwalnia się ogromna przestrzeń. Kto ją natychmiast zajmuje? Organizmy, na które antybiotyk nie działa – czyli grzyby i drożdżaki (najczęściej Candida albicans). Dobre bakterie w zdrowym jelicie trzymają Candidę w ryzach. Gdy ich zabraknie, drożdżaki rozrastają się w zatrważającym tempie. To właśnie dlatego tak wiele osób po kuracji antybiotykowej natychmiast dostaje infekcji intymnych, białego nalotu na języku, a ich apetyt na słodycze (którymi żywi się Candida) staje się wręcz niemożliwy do opanowania. Pojawiają się też potężne, cuchnące gazy.

c. Błędne koło infekcji (Wyłączenie odporności).
Pamiętasz, gdy mówiłyśmy, że około 70% Twojego układu odpornościowego znajduje się w jelitach? Twoje dobre bakterie to główni trenerzy i dowódcy Twoich komórek odpornościowych. Kiedy antybiotyk niszczy te bakterie, Twój system immunologiczny zostaje pozbawiony dowództwa. Owszem, antybiotyk wyleczył infekcję ucha, ale zostawił Cię całkowicie bezbronną. Znasz ten scenariusz? Bierzesz antybiotyk, zdrowiejesz na dwa tygodnie, po czym łapiesz kolejną infekcję, idziesz po kolejny antybiotyk... i tak w kółko, aż organizm jest całkowicie wycieńczony.

d. Uderzenie w hormony (Zaburzony estrobolom).
Szczególnie dla kobiet po 35. i 45. roku życia to informacja kluczowa! W Twoich jelitach żyje specjalna grupa bakterii zwana estrobolomem. Ich głównym zadaniem jest przetwarzanie i wydalanie zużytych estrogenów. Gdy antybiotyk zniszczy estrobolom, zużyty estrogen zamiast opuścić ciało, wchłania się z powrotem do krwi. Prowadzi to do zjawiska dominacji estrogenowej. Nagle, po z pozoru niewinnej kuracji, Twoje miesiączki stają się bolesne i obfite, PMS jest nie do zniesienia, włosy wypadają, a waga (szczególnie wokół brzucha) zaczyna rosnąć, mimo że nie zmieniłaś diety.

Ziołowy plan odbudowy: Jak ożywić spaloną ziemię?
Zwykłe łykanie probiotyku w kapsułce z apteki to często wyrzucanie pieniędzy w błoto, jeśli zrzucimy te dobre bakterie na zgliszcza i nie damy im nic do jedzenia.

Odbudowa po antybiotykach wymaga mądrego ogrodnictwa:

- Przygotowanie podłoża i karmienie (Zioła prebiotyczne): Zanim posadzimy nowe kwiaty, musimy użyźnić glebę. Sięgamy po korzeń mniszka lekarskiego, łopian czy korzeń cykorii. Zawarta w nich inulina to najlepszy nawóz, który sprawi, że podawane probiotyki z żywności (np. z kiszonek) lub z kapsułek będą miały siłę przetrwać i się namnożyć.
- Delikatne odchwaszczanie (Zioła przeciwgrzybicze): Musimy powstrzymać inwazję Candidy. Nie używamy mocnych olejków (jak silny olejek z oregano), by znów nie podrażnić jelit. Zamiast tego sięgamy po łagodniejsze, ale skuteczne zioła, takie jak napar z kory Pau d'Arco (lapacho), nagietek czy liść orzecha włoskiego.
- Bandaż na zgliszcza (Zioła śluzowe): Śluzówka jelit po antybiotyku jest zawsze w stanie zapalnym. Aby ułatwić bakteriom kolonizację, musimy ją wygładzić. Codzienny, chłodny macerat z korzenia prawoślazu zadziała tu jak chłodzący, gojący kompres.
 

12. Stres

Możesz pić najdroższe zioła świata, jeść wyłącznie ekologiczne warzywa i idealnie się nawadniać, ale jeśli Twój układ nerwowy płonie, Twoje jelita nigdy nie zaznają spokoju.


Dla osób, które często żyją w permanentnym trybie "ogarniania wszystkiego" – pracy, domu, dzieci, starzejących się rodziców – stres stał się codziennością, której często już nawet nie zauważamy.

Wyobraź sobie, że w Twoim wewnętrznym ogrodzie pracują pilni ogrodnicy (Twoje enzymy, soki trawienne, ruchy robaczkowe). Kiedy pojawia się stres, to tak, jakby nad ogrodem zawyła syrena alarmowa. Ogrodnicy natychmiast rzucają łopaty, konewki i uciekają do schronu. Praca całkowicie ustaje. Ziemia wysycha, a chwasty (patogeny) zaczynają rosnąć w ciszy.


Co fizjologicznie dzieje się w Twoim ciele, gdy stres przejmuje stery? Po pierwsze:

a. Odcięcie prądu i ewakuacja krwi ("Walcz lub uciekaj").
Nasz układ nerwowy działa w dwóch głównych trybach. Pierwszy to tryb przywspółczulny ("odpoczywaj i traw"), a drugi to tryb współczulny ("walcz lub uciekaj"). Dla Twojego mózgu nie ma różnicy, czy goni Cię tygrys, czy właśnie przeczytałaś stresującego maila od szefa, czy martwisz się o finanse. Reakcja jest ta sama: mózg uznaje, że walczysz o życie. Krew natychmiast odpływa z narządów wewnętrznych (w tym z żołądka i jelit) do mięśni rąk i nóg, byś mogła uciekać. Produkcja kwasu żołądkowego, żółci i śliny spada niemal do zera. Jeśli w tym stanie zjesz nawet najzdrowszą sałatkę, wpadnie ona do żołądka jak zimny kamień i będzie tam leżeć godzinami, powodując zgagę, odbijanie i potężną fermentację.

b. Paraliż lub panika, czyli dlaczego brzuch boli (Skurcze i IBS).
Nerwy oplotające jelita są niezwykle wrażliwe na adrenalinę. Gdy jesteś w stresie, naturalny, płynny ruch robaczkowy (perystaltyka), który łagodnie przesuwa pokarm, zostaje całkowicie zaburzony. Może to pójść w dwie strony:
Paraliż (Zaparcia): Jelita całkowicie "zamierają". Pokarm utyka, woda jest z niego odciągana, co prowadzi do przewlekłych, stresogennych zaparć.
Panika (Biegunki): Jelita zaczynają kurczyć się w chaotyczny, bolesny sposób, próbując jak najszybciej pozbyć się balastu (organizm pozbywa się ciężaru, by szybciej uciekać). To stąd biorą się gwałtowne biegunki przed ważnym spotkaniem czy egzaminem. Te dwa skrajne stany to klasyczny obraz Zespołu Jelita Drażliwego (IBS).

c. Autostrada Nerwu Błędnego i utrata hormonu szczęścia.
Twój mózg i jelita łączy potężny kabel informacyjny – nerw błędny. To najdłuższy nerw w Twoim ciele, dwukierunkowa autostrada. Co ciekawe, aż 80% sygnałów płynie z jelit do mózgu, a tylko 20% z mózgu do jelit! Kiedy się stresujesz, nerw błędny traci swoje "napięcie". Przestaje stymulować jelita do pracy. W efekcie flora bakteryjna ulega degradacji, a ponieważ to właśnie w jelitach produkowane jest 90% serotoniny (hormonu szczęścia), nagle zaczynasz odczuwać stany lękowe, apatię i spadki nastroju. Zestresowana głowa niszczy jelita, a zniszczone jelita potęgują stany depresyjne w głowie. To błędne koło, w którym zamyka się wiele osób, zrzucając winę wyłącznie na hormony lub menopauzę.

d. Dziury w płocie wyrywane przez kortyzol.

Przewlekły stres oznacza stale podwyższony poziom kortyzolu. Ten hormon w nadmiarze działa na błonę śluzową jelit jak kwas. Bezpośrednio rozluźnia tzw. ścisłe połączenia między komórkami nabłonka. Kortyzol fizycznie "dziurawi" Twoje jelita (zespół nieszczelnego jelita), przepuszczając toksyny i niestrawione cząstki pokarmu do krwiobiegu. To wywołuje ogólnoustrojowy stan zapalny, bóle stawów, problemy z tarczycą i nasilenie chorób autoimmunologicznych (np. Hashimoto, które jest powszechne w naszej grupie wiekowej).


Ziołowe zarządzanie stresem, czyli jak uleczyć jelita przez głowę.
W ziołolecznictwie wiemy, że zanim podamy komuś silne zioła stymulujące trawienie, musimy wyłączyć alarm i "zaprosić ogrodników z powrotem do pracy". Celujemy w układ nerwowy:
- Zioła "Włączniki Trawienia" (Nervina relaksujące): Melisa lekarska i Rumianek: To duet doskonały. Nie tylko delikatnie uspokajają centralny układ nerwowy, ale mają też właściwości rozkurczowe na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego. Filiżanka naparu wypita 20 minut przed posiłkiem łagodnie wycisza sygnał "walcz lub uciekaj", przełączając organizm w tryb relaksu i gotowości na jedzenie.
- Toniki nerwowe i Adaptogeny (Wsparcie długoterminowe):
Ashwagandha (Witania ospała) czy Różeniec górski: Jeśli żyjesz w przewlekłym stresie od miesięcy, Twój organizm jest wyczerpany. Adaptogeny nie działają jak tabletka uspokajająca. One przebudowują Twoją odporność na stres na poziomie komórkowym, obniżając i stabilizując wyrzuty kortyzolu.
- Masaż od wewnątrz dla nerwu błędnego (Zioła karminatywne):
Zioła bogate w olejki eteryczne, takie jak mięta pieprzowa, koper włoski czy lawenda, fizycznie masują i rozluźniają spięte ściany jelit. Zapach i substancje czynne w nich zawarte stymulują nerw błędny do prawidłowej pracy, przywracając harmonię między mózgiem a brzuchem.
Zrozumienie, że Twoje emocje są dosłownie "trawione" w Twoim brzuchu, to największy przełom w naturalnym uzdrawianiu. Zanim zmienisz całą swoją dietę, upewnij się, że dajesz swojemu ciału przestrzeń i spokój, by mogło z tej diety skorzystać.
Trzeba też pamiętać, że stres dla organizmu, to zarówno ten stres psychiczny jak i stres fizyczny. Stresor fizyczny to np. przewlekłe zakażenie organizmu, stresorem jest spożywanie szkodliwego pokarmu, picie alkoholu, poparzenie się jest stresorem, przeżycie traumatycznego wydarzenia jest silnym stresorem dla ciała, a nawet intensywne uprawianie sportu.

 

13. Sport?

Sport to zdrowie, natomiast trzeba wiedzieć, że aktywność fizyczna też ma bezpośredni wpływ na mikrobiotę jelitową, a już nadmierna ilość treningów bez zadbania o odpowiednią regenerację będzie dużym dewastatorem jelit i takim przypadkiem byłem ja gdzie robiłem do kilkunastu treningów w ciągu jednego tygodnia, miałem mało regeneracji i to bardzo mocno wpłynęło na stan mojej mikrobioty jelitowej, później na osłabioną odporność, a później już choroba zaczęła się rozwijać w inne strony, więc trzeba mieć tą świadomość, że aktywność fizyczna wpływa bezpośrednio na mikrobiom i tutaj od razu dopowiem, że sportowcy mogą skorzystać z dodatkowych probiotyków i takim produktem jest np. Sanprobi sport.
I też warto sobie dopowiedzieć, że brak ruchu jest równie szkodliwy co nadmierna aktywność.
Ruch to życie – to stare porzekadło nabiera zupełnie nowego, dosłownego znaczenia, gdy zajrzymy do naszych jelit. Z perspektywy zielarza i terapeuty obserwuję, że albo prowadzimy całkowicie siedzący tryb życia (z biurka do samochodu, z samochodu na kanapę), albo w przypływie motywacji rzucamy się na mordercze, wyczerpujące treningi, by szybko zrzucić kilka kilogramów.
Dla Twoich jelit obie te skrajności są wyzwaniem. Wracając do naszej metafory ogrodu: brak ruchu to zamienienie ogrodu w zatęchłe, stojące bagno, w którym wszystko gnije. Z kolei morderczy, skrajny wysiłek to huragan, który wyrywa rośliny z korzeniami i całkowicie wysusza glebę.

Oto jak precyzyjnie aktywność fizyczna (i jej brak) wpływa na Twój układ pokarmowy. Po pierwsze:

a. Zastój i "betonowanie" (Brak ruchu).
Jelita to z natury narząd bardzo dynamiczny, zbudowany z mięśni gładkich. Potrzebują mechanicznego bodźca z zewnątrz, by sprawnie przesuwać treści pokarmowe w dół. Kiedy siedzisz przez 8-10 godzin dziennie, Twoje jelita są dosłownie ściśnięte i "uśpione". Brak ruchu spowalnia perystaltykę (ruchy robaczkowe) niemal do zera. Pokarm zalega, woda jest z niego odciągana, co prowadzi do potężnych, twardych zaparć. W tym zatęchłym, stojącym środowisku doskonałe warunki do rozwoju zyskują bakterie gnilne i grzyby.

b. Mechaniczny masaż i dotlenienie gleby (Umiarkowany ruch).
Kiedy wybierasz się na szybki spacer, jogę, rower czy pływanie, robisz swoim jelitom najwspanialszy, darmowy masaż na świecie.
Pobudzenie "miotły": Każdy krok i każdy skręt tułowia mechanicznie stymuluje jelita, budząc je do pracy i pomagając w usuwaniu uwięzionych gazów.
Kwiaty kochają ruch: Badania naukowe z ostatnich lat przyniosły niesamowite odkrycie – u osób, które regularnie, umiarkowanie ćwiczą, mikrobiom jest znacznie bogatszy i bardziej różnorodny. Ruch zwiększa przepływ krwi w okolicach brzucha w czasie regeneracji, dostarczając bakteriom tlenu i składników odżywczych. Twoje dobre bakterie dosłownie "ćwiczą" razem z Tobą, produkując więcej krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych (np. maślanu), które goją śluzówkę.

c. Syndrom "Brzucha Biegacza" i huragan w jelitach (Przetrenowanie).
To niezwykle ważny punkt dla osób, które forsują się na siłowni, próbując odreagować stres. Ekstremalny, wyczerpujący wysiłek fizyczny (np. crossfit, biegi długodystansowe bez przygotowania) jest dla organizmu ogromnym stresem fizycznym.
- Ewakuacja krwi: Podobnie jak przy stresie emocjonalnym, organizm uznaje, że walczy o przetrwanie. Nawet 80% krwi odpływa z jelit do pracujących mięśni i serca. Jelita doświadczają nagłego, głębokiego niedotlenienia (niedokrwienia).
- Rozrywanie płotu: To niedokrwienie uszkadza barierę jelitową (znów kłania się zespół nieszczelnego jelita). Uwalniają się toksyny, co organizm próbuje natychmiast opanować, wywołując gwałtowne skurcze i tzw. "biegunkę biegacza" – gwałtowną potrzebę wypróżnienia w trakcie lub zaraz po ciężkim treningu. Morderczy trening zamiast leczyć, pogłębia stany zapalne.

d. Aktywacja nerwu błędnego (Joga i oddech).
Formy ruchu takie jak joga, pilates, stretching czy tai-chi, które łączą aktywność z głębokim, przeponowym oddechem, to najpotężniejsze lekarstwo dla osi jelitowo-mózgowej. Głębokie opuszczanie przepony podczas wdechu fizycznie uciska i masuje narządy trawienne, a jednocześnie stymuluje nerw błędny, przełączając organizm z trybu "walcz i uciekaj" na "odpoczywaj i traw".


Ziołowe wsparcie dla aktywnych jelit
Ziołolecznictwo potrafi pięknie uzupełnić zdrowy ruch, chroniąc jelita przed niedotlenieniem i pomagając im czerpać z aktywności to, co najlepsze:
Napój izotoniczny z natury (Nawodnienie w ruchu): Zamiast kupować sztuczne, niebieskie izotoniki pełne cukru i barwników (które, jak już wiesz, niszczą mikrobiom), postaw na chłodny napar z pokrzywy i ziela owsa. Te zioła są prawdziwymi kopalniami łatwo przyswajalnych minerałów (krzemu, magnezu, potasu). Dodaj do tego szczyptę soli kłodawskiej i odrobinę miodu – stworzysz idealny płyn, który nawodni komórki i zabezpieczy śluzówkę jelit przed wyschnięciem w trakcie spaceru.
Przedtreningowy "uspokajacz" brzucha: Jeśli masz tendencję do skurczów brzucha podczas ćwiczeń, lekki napar z mięty pieprzowej lub odrobina imbiru wypita na 30 minut przed aktywnością rozluźni mięśnie gładkie układu pokarmowego, zapobiegając bolesnym kolkom.
Gojenie po wysiłku: Jeśli czujesz, że przesadziłaś z treningiem, kłącze kurkumy (z odrobiną pieprzu dla wchłanialności) szybko zredukuje ogólnoustrojowy stan zapalny i ochroni barierę jelitową przed rozszczelnieniem.

Kluczem do zdrowia jest tu mądrość i słuchanie własnego ciała. Idealny ruch dla Twoich jelit to taki, po którym czujesz przypływ energii i ciepło w ciele, a nie skrajne wyczerpanie, po którym musisz przez dwie godziny dochodzić do siebie na kanapie. Pielęgnuj swój wewnętrzny ogród łagodnie, dając mu słońce, wodę i ożywczy wiatr, a on odwdzięczy Ci się niesamowitą witalnością na co dzień.


Kolejne moduły z tego kursu: